• Wpisów: 48
  • Średnio co: 51 dni
  • Ostatni wpis: 6 lat temu, 20:34
  • Licznik odwiedzin: 28 231 / 2508 dni
 
cocomode
 
Pewnie Wasze pytanie brzmi: Już???
Nie martwcie się, mi też się ono nasunęło.
Dzisiaj na matmie, nauczycielka dała mi test, wcześniej pisząc punktację. Oczywiście odruchowo zobaczyłam, ile mam punktów, potem, ilu mi brakowało (oczywiście) ;)
No, nie ważne, chodzi mi o to, ze miałam 27 na 30 pkt, i że brakowało mi pkt do 5 :s
Tak, wiem.... Dla Was to dobrze, ale dla mnie nie...

Dlaczego? To proste!
Popełniłam błędy w najprostszych zadaniach. A w jednym źle cyferki przepisałam :/
np.: odjęłam 62 z 45 i wyszło mi 7 ( w pośpiechu), w innym zadaniu to oczywiście strzelałam i też chodziło o jedną cyferkę( w brudnopisie zapisałam dobrze ;)), a najgorsze jest w ostatnim: zadanie z obliczeniem ile cali ma telewizor wiedząc, że wysokość ekranu wynosi 75cm(po policzeniu) i że stosunek tych wymiarów wynosi 4:3. Wszystko dobrze było, tylko, ze zamiast zapisać, że 49 cali wyszło, to napisałam 39 :s (bo tam trzeba było zamienić cm na cale- z zad. poprzedniego).

No nie ważne. Zrobiłam błędy i tego nie zmienię, ale boli mnie coś innego....
Nie mogę sobie wybaczyć, że nie policzyłam uważniej chociaż w zadaniu zamkniętym, gdzie było prawda/fałsz.
Wiecie ile u mnie znaczy 1 pkt??
W tym przypadku, gdybym go zdobyła, tobym miała 5 z testu, czyli ocena na semestr wynosiła również 5( a tak mam teraz pewną 4) i byłoby mi łatwiej pociągnąć 2 semestr, nie musiałabym tyle harować na tą 5 na koniec roku. A że kończę gimnazjum, to za 5 jest aż 18 pkt, co jest równie ważne, a poza tym ta 5 poprawiłaby mi średnią, i może miałabym czerwony pasek, za który również są pkt( atak dokładnie to 2).
Ale tak nie będzie, bo źle policzyłam.



Tyle właśnie znaczy jeden niewielki błąd.



I normalnie to nie musiałabym się tyle uczyć i spokojnie bym pociągnęła tą 5 (bo łatwiej utrzymać ocenę, niż ją podciągnąć). A tak, to muszę nieźle zakuwać na tą cholerną (przepraszam, ale znowu powtórzę ;)) PIĄTKĘ!

Wszyscy są ze mnie dumni: nauczycielka, mama, siostra, brat, tato, przyjaciele, wszyscy, tylko nie ja ;)

Ale tak już jest kiedy człowiek ma większe ambicje.

Niektórzy w pewnym momencie uznali mnie za totalną wariatkę, bo nie satysfakcjonowała mnie 5 z matmy. Dlaczego??? Bo mi brakowało 0,5 pkt do uzyskania 100%.

I przyznaję: jeżeli chodzi o niektóre przedmioty szkolne to jestem perfekcjonistką...
I jest to m.in. matematyka, j.francuski, fizyka.

Nie możesz dodać komentarza.